Odtrąciłaś dłoń moją...Zachmurzona zorza
Przeobraża świat.
A zawołał cię właśnie z pobliskiego łoża
Umierający brat

Pobiegłaś i wróciłaś...Już nie żył... A w niebie
Chmurom się złocił - los.
Szepnęłaś: "Odtąd tylko należę do ciebie." -
I w łzach się złamał głos.

I nie patrząc ci w oczy, spytałem półgłosem:
"Czy wiedział?..."Rzekłaś: "Tak." -
Za oknem, myśl o dalach wzniecając ukosem,
Przemknął na zawsze - ptak.


Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie
Pragnę w tobie mieć czujną na byle skinienie
Sługę, co pieszczotami gasi me pragnienie,
A ty jesteś tak zmyślna i zwinna w pieszczocie!

Gdy twój warkocz, jak w słońcu wybujałe ziele,
Tchem rozwartych ogrodów mą duszę owionie,
Głowę twą, niby puchar, ujmuję w swe dłonie
I wargami w ślad dreszczu prowadzę po ciele.

I raduję się, śledząc tę wargę, jak zmierza
Do mej piersi kosmatej, widnej w niedomroczu,
W której marzę pierś w lesie ryczącego zwierza
I staram się, gdy pieścisz, nie tracić go z oczu.